close
URODA

Zimowa ochrona ust – ranking

Zima – okres w ciągu roku, na który mocno reagują moje usta. Pieką, pękają i łuszczą się niesamowicie. Co wtedy robię? Oto kilka moich sprawdzonych sposobów na pielęgnację ust w okresie jesienno-zimowym.  Które produkty znalazły się na podium?


Miejsce 5
: Carmex Classic – legenda wśród balsamów pielęgnujących usta

W 2005 r. balsam ten zdobył prestiżową nagrodę amerykańskich farmaceutów jako najlepsza pomadka ochronna. Sprawia że usta, które do tej pory wyglądały źle, odzyskują wspaniały wygląd, ujędrnia je, nawilża i odżywia. Daje delikatny połysk. Balsam Posiada filtr słoneczny SPF 15. Zalecany wszystkim osobom, których usta wystawione są na niekorzystne działanie czynników atmosferycznych. Niestety balsam powoduje mrowienie ust, czego bardzo nie lubię. Zawiera kamforę i mentol, co daje uczucie chłodzenia – a to nie każdemu przypadnie do gustu, choć można się przyzwyczaić. Uczucie nawilżenia ust występuje bardzo szybko, to duży atut. Przy regularnym stosowaniu efekt ten się utrzymuje, a kondycja ust wyraźnie się poprawia. Balsam dobry również jako baza pod szminkę. Dla mnie spadł na ostatnie miejsce za przerost formy nad treścią, sława Carmexu mnie nie przekonała – choć pewnie gdybym spróbowała innych smaków (np. waniliowy), zmieniłabym zdanie. Oceniam jednak klasyczną wersję pomadki.

Miejsce 4: Ainstein Lip Therapy – mentolowy opatrunek na usta

Balsam pielęgnacyjny, który przypomina nieco Carmex Classic – zapach ma miodowo-zioło-mentolowy. Sprawdził się u mnie w ekstremalnych zimowych warunkach. Krzyżyk na czerwonym tle słusznie wskazuje na właściwości lecznicze. Ten balsam również jest dla osób, które nie przeraża uczucie chłodu i mrowienia na ustach. Jego mocnym atutem jest cena – pewnie uśmiejecie się jak napiszę, że zapłaciłam za niego 1,99 🙂 Mimo podobieństw przekonał mnie bardziej niż Carmex, bo nie ma w koło niego tyle niepotrzebnego szumu, a i tak działa, będąc cenowo nie do pobicia.

Skład: Cooling Lip Relief, Petrolatum, cocoa butter, bis-diglyceryl,polyaladipate-2,ceramicrocrtstallina, menthol,ceresin,PEG -40 hydrogenated castor oil, oleyl alcohol, perfume, lecithin, panthenol, tocopherol, retinyl palmitate, bisabolol, saccharin.

Miejsce 3: Palmers Cocoa Butter Lip Balm – kakaowy kożuszek ochronny

Pierwszą styczność z tym sztyftem miałam gdy moje usta były w stanie krytycznym – popękane i uschnięte i akurat to był pierwszy balsam jaki wpadł mi w ręce gdy w desperacji weszłam do drogerii. Lubię firmę Palmers, więc zaryzykowałam (wtedy jeszcze nie znałam miejsca 1. ;). Byłam wściekła, bo po nałożeniu go usta piekły mnie jeszcze bardziej. Był to jednak mylny efekt. Zauważyłam poprawę już po trzech godzinach smarowania się nim z uporem maniaka (“W końcu zadziała, W KOŃCU ZADZIAŁA”… i zadziałał.). Balsam działa. Systematycznie stosowany przez dłuższy okres czasu sprawił, że w tamtym roku zima nie była straszna dla moich ust. Palmers kładzie na wargach taki ochronną warstwę z witaminy E i masła kakaowego z filtrem SPF 15. Są po użyciu aksamitne, bez odrobiny suchości, elastyczne i miękkie w dotyku. Wszelkie pomadki i błyszczyki nałożone na niego od razu lepiej wyglądają, nie ma wtedy efektu wyschniętych ust. Sam 4-gramowy sztyft jest miękki, ale nie roztapia się. Kakaowy smak charakterystyczny dla produktów Palmersa jest dużym atutem, nie jest nahalny i sztuczny. Zamierzam wypróbować również smak gorzka czekolada-mięta: podobno pachnie tak, jak czekoladki After Eight! Cena: ok 10 zł.

Miejsce 2: Eos Blueberry Acai – jajko słynne na cały świat

Kapsułka, która zawładnęła moim sercem zajęła miejsce 2. tylko dlatego, że głównym kryterium jest tu działanie pielęgnacyjne, a tu odrobinę przebił go balsam, który znalazł się na szczycie podium. Kulista forma jest ciekawa – kształt jajka służy do nakładania balsamu jednocześnie na górną i dolną wargę. Na ustach pozostawia słodką, cieniutką, nieklejącą się satynową warstwę jagód. Pychotka! Amerykańska firma Evolution of Smooth serwuje proekologiczny, zupełnie naturalny produkt, który zawiera 95% składników organicznych – posiada elitarny certyfikat USDA ORGANIC, zawiera 100% naturalnego aromatu, nie zawiera parabenów, ftalanów ani wazeliny. Jest to produkt bezglutenowy, nie testowany na zwierzętach. No ideał! Pielęgnacja Eosa jest na wysokim poziomie. W długotrwałej ochronie ust przeszkadza jego cudowny smak – nie da się wytrzymać bez zlizania go. Opakowanie z plastiko-gumy zgrabnie odmyka sie wyłaniając smakowite “żółtko” 🙂 Poręczne wygodne okrągłe cacuszko. Świetny design i duża frajda podczas „obcowania” z kulą 🙂 Jedyny minus to cena: ok. 25 zł.

Składniki: Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Beeswax/CERA ALBA (Cire d’abeille)*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Natural Flavor, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Stevia Rebaudiana Leaf/Stem Extract*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Tocopherol, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract*, Euterpe Oleracea (Acai) Fruit Extract*, LIMONENE**, LINALOOL**. Certified Organic by Oregon Tilth.

Miejsce 1: Tisane – niezastąpiony i ulubiony słoiczek

Skromna, niepozorna forma balsamu nie ujawnia na pierwszy rzut oka jego spektakularności. Drobny słoiczek mieści w sobie 4,7g naturalnego, pięknie pachnącego czekoladą, miodem i wanilią kosmetyku. Przypomina mi bardzo dzieciństwo, a dokładnie plastikowe serduszka z których można było językiem wylizać białą i brązową czekoladę – miały taki sam smak 🙂 Sam balsam jest szalenie wydajny. Balsam do ust Tisane jest zdecydowanie jednym z najlepszych produktów do pielęgnacji ust, które pojawiły się na rynku – wiele pozytywnych opinii wśród internautów i farmaceutów potwierdza to. Nic dziwnego – w niskiej cenie (ok. 6-10 zł) otrzymujemy produkt luksusowy (tak!) i – co najistotniejsze – SKUTECZNY. Przy regularnym stosowaniu możecie zapomnieć o spierzchniętych ustach 🙂 Poza tym jest tak smaczny, że ciężko się powstrzymać żeby go nie zjeść. Dzięki ekstraktom z ziół, miodowi, olejom i witaminie E wspomaga leczenie opryszczki – naprawdę wtedy jest niezastąpiony. Moje usta są bardzo wrażliwe na działanie wiatru – Tisane ratuje wtedy moje kąciki przed zajadami. Dodatkowo regeneruje uszkodzony naskórek i wspomaga gojenie ust narażonych na otarcia i podrażnienia. To cudowny eliksir ratujące nasze usta z każdej opresji. Gdybym miała się doszukiwać jakichkolwiek minusów – forma słoiczka nie pozwoli nam użyć produktu gdy mamy brudne palce. Balsam podawany jest również w wersji w sztyfcie, aczkolwiek słyszałam opinie, że jest ma minimalnie słabsze działanie i pod wpływem ciepła roztapia się i łamie. Sztyft jest „bogatszy” o parafinę i parabeny w składzie.

Składniki aktywne Tisane w słoiku: wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwa, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego, witamina E.

Cud-miód!

 A jaka jest Twoja pielęgnacja ust zimą?

pozdrawiam

Zapisz

Zapisz

Tags : Ainstein Lip Therapybalsamy do ustCarmexEos Blueberry AcaiPalmers Cocoa Butter Lip Balmpielęgnacja ustpomadkiTisane
Close