close

karmienie piersią

MAMA I DZIECKO

9 świętych prawd o karmieniu piersią, które powinna znać każda Ciocia Dobra Rada

20170806_123023

Niekompetentne wsparcie to żadne wsparcie. Z moich obserwacji wynika, że większość świeżo upieczonych mam w poporodowym zamieszaniu odczuwa mocne zagubienie w temacie laktacji. Ja nie byłam wyjątkiem. Informacje o tym “jak robić to dobrze” spadają wtedy zewsząd jak grom z jasnego nieba, ale czy na pewno warto wierzyć w zasłyszane informacje? Co jest mitem, a co faktem? Czyż nie warto doszkolić się “na poważnie” – według aktualnej wiedzy medycznej?

1. Mleko jest z krwi

A krew nie może być gazowana gdy napijesz się mineralnej albo zjesz grochówkę. Nie ma więc diety matki karmiącej. Dziecko nie płacze, bo zjadłaś bigos – powodów może być mnóstwo: ból brzucha (spowodowany niedojrzałym układem pokarmowym!), nadmiar bodźców, mokra pielucha, uwierająca metka, za zimno, zbyt ciepło…

2. Każde dokarmienie dziecka sztucznym pokarmem zwiększa ryzyko tego, że nie będziesz kontynuować karmienia piersią

Brutalna prawda, ale niestety prawda. Tak więc jeśli ktoś uważa, że remedium na wszystkie bolączki to butla, to trzymaj się od takich rad z daleka (chyba że jest Ci wszystko jedno w jaki sposób będzie karmione Twoje dziecko). Różne sytuacje mogą mieć miejsce, ale niech pierwszą deską ratunku nie będzie podanie mieszanki. Od jednej butli nic się nie stanie? Ale czy na pewno skończy się na tej jednej?

3. Mleko modyfikowane to nie lek na słaby przyrost wagi, alergię czy skazę białkową

Spadek wagi tuż po urodzeniu jest normalny, jednak gdy jest wyższy niż 7% masy urodzeniowej, personel medyczny  ma obowiązek wykonać szereg czynności, które wesprą laktację. Przede wszystkim sprawdzenie sposobu przystawiania i ssania oraz kontrolowanie postępów w karmieniu po poinstruowaniu. W szpitalu powinno być sprawdzone wędzidełko dziecka i zaoferowane wsparcie certyfikowanego doradcy laktacyjnego. W przypadku problemów takich jak stwierdzona (nie domniemana!) alergia, skaza białkowa czy nietolerancja laktozy rozwiązaniem jest wizyta mamy u dietetyka, a nie puszka z mieszanką. Alergeny przenikają do mleka kobiecego, jednak mama nie może czuć się winna – musi jedynie logicznie myśleć, a więc być pod stałą opieką specjalisty. Mleko matki uszczelnia jelita, więc w takim wypadku jest tym bardziej wskazane.

4. Tylko pierś do 6 miesiąca życia

Ktoś życzliwy sugeruje Ci że jak dziecko wkłada rączki do buźki to pewnie się nie najada i chętnie spróbowałoby już marcheweczki? Światowa organizacja zdrowia rekomenduje wyłączne karmienie piersią do 6 miesiąca życia dziecka. Czyli żadnego kleiku i koperku.

5. Bzdurą jest to, że dziecko powinno być przy jednej piersi maksymalnie 15 minut, a karmienia w odstępach 3 godzinnych

To nie wojsko. Mały człowiek na początku swojego życia ma prawo powisieć sobie na piersi, jest w stanie domagać się karmień nawet co godzinę – zaspokaja wtedy nie tylko głód, ale i potrzebę bezpieczeństwa. Szczególnie w pierwszych tygodniach warto więc karmić na żądanie – nie daj więc sobie wmówić, że “za dużo mu pozwalasz” i że “z domu nie wyjdziesz”. Z czasem karmienia stają się krótsze, a przerwy pomiędzy nimi dłuższe.

6. Laktator nie służy do mierzenia ilości mleka

A to, że odciągasz nim tylko 20 ml nie oznacza, że tyle w piersiach było i koniec. Laktator nie ma śliny i ust dziecka, które stymulują produkcję mleka na bieżąco. Automat nie działa na tyle mlekopędnie – niektóre kobiety nie są w stanie odciągnąć nawet 10 ml, mimo, że mają tyle mleka, że śmiało mogłyby je oddawać do mlecznego banku.

7. Miękkie piersi nie oznaczają braku mleka

A mleko nie musi wyciekać z piersi na dowód tego, że w niej JEST. Ucisk piersi nie mówi nic o kondycji laktacji. Tak więc niech “siostra” schowa swoje za przeproszeniem lepkie ręce i nic niech nie ściska “mamie”, żeby osądzać czy mleko jest czy go nie ma.

8. Mleko mamy po pół roku nie przemienia się w wodę!

Woda to H2O, a mleko ludzkie? To witaminy, minerały, białka, węglowodany, tłuszcze, hormony (np. melatonina), komórki macierzyste i inne składniki które programują układ immunologiczny dziecka na całe życie. W mleku mamy jest nawet związek, który potrafi zabijać komórki nowotworowe. Nawet po pół roku, roku, dwóch latach… Piersi to nie Kana Galilejska droga Ciociu!

9. Powrót do pracy nie oznacza, że musisz zakończyć karmienie

Po narodzinach Liska byłam przekonana, że do czasu powrotu do pracy po macierzyńskim będę musiała odstawić go od piersi. Nic bardziej mylnego. Karmienie siedzi w głowie, więc piersi dostosowują się do nowej sytuacji niemalże z dnia na dzień. Dziecko również 🙂


Smutnym faktem jest to, że zazwyczaj ciała dają osoby, które są na pierwszej linii pomocy. Położna, pediatra, a w moim przypadku nawet szpitalna certyfikowana doradczyni laktacyjna (mimo wielu próśb męża ona “nie miała czasu” do mnie podejść).  Na szczęście poradziłam sobie, ze wsparciem Mamy i ogólnodostępnej wiedzy. Często jednak brak pomocnej dłoni i niekompetentne rady oznaczają początek końca drogi mlecznej. Wszelkie trudności w karmieniu najlepiej skonsultować z dobrym certyfikowanym doradcą laktacyjnym – na pewno to zaprocentuje na całe życie Twojego dziecka.

Czytaj więcej...
LIFESTYLE

O tym kiedy rozszerzyłam dietę dziecku i dlaczego nie w 4 miesiącu

20170805_110606

 

Wizyta u pediatry

Gdy mój syn miał niecałe 5 miesięcy na wizycie zapytałam pediatry czy powinnam zrobić jakieś badania kontrolne. Jak tuż po urodzeniu przybierał jak szalony, to wtedy jednak stanął z przyrostem wagi (wówczas jeszcze nie wiedziałam, że dzieci karmione piersią przybierają skokowo i wszystko jest u nas perfekto). Na moje pytanie odparła, że pasowałoby jednak już podawać mu jakieś posiłki stałe i najlepiej zacząć od kleików, potem wprowadzić zupki. Hmmm…

Nie zacierałam rąk do karmienia łyżeczką

Znając zalecenia światowej organizacji zdrowia zapytałam więc pediatrę gdzie poczytam więcej o tym, że należałoby już zacząć wprowadzać inne niż moje mleko posiłki. “-W googlach sobie wpisać: polskie towarzystwo pediatryczne”. OKKK… Podziękowałam za dobrą radę i od razu po wyjściu z gabinetu dokopałam się do zasad żywienia zdrowych niemowląt według tegoż oto całego towarzystwa (zebranych na na podstawie rekomendacji od WHO). Dzięki Bogu dowiedziałam się że:

kp1

Ufff… (dziękuję Mamo za wszystkie rady jakie mi dałaś!). Czytam dalej i widzę:

kp2

Podsumowując – rozszerzanie diety u niemowląt należy rozpocząć POMIĘDZY końcem 4 a połową 7 miesiąca życia czyli  NAJWCZEŚNIEJ po ukończeniu 4 miesiąca, a nie W DNIU kiedy wybije magiczne 4 miesiące. No chyba, że Twoje dziecię siedzi już w tym czasie stabilnie, kontroluje ruchy głowy i szyi i nie wypycha języka w reakcji na posiłek. Bardzo ważne jest to, aby obserwować gotowość dziecka do przyjmowania stałych posiłków, a akurat to, że wyciąga rękę do jedzenia nie jest wcale sygnałem tej gotowości – jak to powszechnie się uważa. I do tego zalecenie wyłącznego karmienia mlekiem z piersi do 6 mż. My “nie klasyfikowaliśmy się” do rozszerzania diety w 4 miesiącu już z tego powodu 😉 Poza tym na pewno nie mogę powiedzieć, że w tym czasie syn już siedział stabilnie, a co dopiero cała reszta związana z kontrolowaniem układu nerwowo-mięśniowego.

Od czego zaczęłam?

kp3

Amen. Pierwszym posiłkiem była dynia. Mini-dyniowe-porcje jadło moje dziecko bite trzy dni, aż w końcu odważyłam się podać buraki, brokuły, marchew… 🙂 Po ponad dwóch tygodniach Lisek zaczął kosztować owoców. Miło wspominam ten czas – każdą z reakcji na coraz to nowsze doznania smakowe.

Zrobiliśmy to powoli, miałam pewność, że jelita są już gotowe na posiłki inne niż mleko, szczęśliwie obeszło się bez incydentów z alergią pokarmową. Lepiej poczekać, niż niepotrzebnie obciążyć mały brzuszek. Zrobiłam to dobrze, Ty też nie spieprz sprawy 😉

I pamiętaj – nic na siłę – to Ty decydujesz co zje dziecko i kiedy podasz mu posiłek, jednak to ono decyduje ile i czy w ogóle cokolwiek zje 🙂

———————————————————————————————————————————–

pozdrawiam

 

Czytaj więcej...
MAMA I DZIECKONA ZDROWIE

Dieta matki karmiącej, czyli groch z kapustą

cabbage-1078163_1920

A myślałam, że to już takie oczywiste, jaka powinna ta “dieta” być. Jednak okazuje się, że niezupełnie. Ciągle temat wraca, ciągle spotykam się z opowieściami o kolkach po bigosiku, całonocnym płaczu po grochowej i uwagami typu:  “Podkurcza nóżki? Na pewno coś zjadłaś!”. A więc co z tą kapustą? Czy matce karmiącej może się przydać jedynie do obkładania piersi?

Czytaj więcej...
Close