close
LIFESTYLE

O tym kiedy rozszerzyłam dietę dziecku i dlaczego nie w 4 miesiącu

 

Wizyta u pediatry

Gdy mój syn miał niecałe 5 miesięcy na wizycie zapytałam pediatry czy powinnam zrobić jakieś badania kontrolne. Jak tuż po urodzeniu przybierał jak szalony, to wtedy jednak stanął z przyrostem wagi (wówczas jeszcze nie wiedziałam, że dzieci karmione piersią przybierają skokowo i wszystko jest u nas perfekto). Na moje pytanie odparła, że pasowałoby jednak już podawać mu jakieś posiłki stałe i najlepiej zacząć od kleików, potem wprowadzić zupki. Hmmm…

Nie zacierałam rąk do karmienia łyżeczką

Znając zalecenia światowej organizacji zdrowia zapytałam więc pediatrę gdzie poczytam więcej o tym, że należałoby już zacząć wprowadzać inne niż moje mleko posiłki. “-W googlach sobie wpisać: polskie towarzystwo pediatryczne”. OKKK… Podziękowałam za dobrą radę i od razu po wyjściu z gabinetu dokopałam się do zasad żywienia zdrowych niemowląt według tegoż oto całego towarzystwa (zebranych na na podstawie rekomendacji od WHO). Dzięki Bogu dowiedziałam się że:

kp1

Ufff… (dziękuję Mamo za wszystkie rady jakie mi dałaś!). Czytam dalej i widzę:

kp2

Podsumowując – rozszerzanie diety u niemowląt należy rozpocząć POMIĘDZY końcem 4 a połową 7 miesiąca życia czyli  NAJWCZEŚNIEJ po ukończeniu 4 miesiąca, a nie W DNIU kiedy wybije magiczne 4 miesiące. No chyba, że Twoje dziecię siedzi już w tym czasie stabilnie, kontroluje ruchy głowy i szyi i nie wypycha języka w reakcji na posiłek. Bardzo ważne jest to, aby obserwować gotowość dziecka do przyjmowania stałych posiłków, a akurat to, że wyciąga rękę do jedzenia nie jest wcale sygnałem tej gotowości – jak to powszechnie się uważa. I do tego zalecenie wyłącznego karmienia mlekiem z piersi do 6 mż. My “nie klasyfikowaliśmy się” do rozszerzania diety w 4 miesiącu już z tego powodu 😉 Poza tym na pewno nie mogę powiedzieć, że w tym czasie syn już siedział stabilnie, a co dopiero cała reszta związana z kontrolowaniem układu nerwowo-mięśniowego.

Od czego zaczęłam?

kp3

Amen. Pierwszym posiłkiem była dynia. Mini-dyniowe-porcje jadło moje dziecko bite trzy dni, aż w końcu odważyłam się podać buraki, brokuły, marchew… 🙂 Po ponad dwóch tygodniach Lisek zaczął kosztować owoców. Miło wspominam ten czas – każdą z reakcji na coraz to nowsze doznania smakowe.

Zrobiliśmy to powoli, miałam pewność, że jelita są już gotowe na posiłki inne niż mleko, szczęśliwie obeszło się bez incydentów z alergią pokarmową. Lepiej poczekać, niż niepotrzebnie obciążyć mały brzuszek. Zrobiłam to dobrze, Ty też nie spieprz sprawy 😉

I pamiętaj – nic na siłę – to Ty decydujesz co zje dziecko i kiedy podasz mu posiłek, jednak to ono decyduje ile i czy w ogóle cokolwiek zje 🙂

———————————————————————————————————————————–

pozdrawiam

 

Tags : karmienie piersiąpierwszy posiłekrozszerzanie dietyrozszerzanie diety po 6 miesiącu
Close