close
LIFESTYLE

Fotorelacja z wiślanego spaceru – kocham Kraków i mojego męża!

Ostatnio dopadła mnie chandra, na szczęście mąż wyciągnął mnie w końcu na długaśny spacer. Wróciłam umęczona, ale szczęśliwa, nabrałam dystansu do problemów i zauważyłam, że są inne ważne rzeczy na świecie, którymi nie muszę się martwić, a wręcz przeciwnie: mogę się nimi cieszyć i je podziwiać. Dziś będzie więc głównie relacja stworzona z krótkich klatek z pięciogodzinnego spaceru brzegiem Wisły.

Mieliśmy się “tylko przejść”. Z racji tego, że mój R. jest niczym Robinson, spacer na łonie natury nieco się przedłużył 😉 Natura, woda, ryby… to żywioł mojego męża. Ja przeciwnie, raczej jestem domatorką, w wolne dni lubię odpocząć w zaciszu mieszkania. Postanowiłam jednak zmienić podejście, po tym jak zauważyłam, jak bardzo leczniczy wpływ ma natura nie tylko na ciało, ale i na ducha.
Spotkania ze zwierzętami wpływają na mnie relaksacyjnie, to też cieszyłam się jak dziecko, gdy mogłam karmić łabędzie, czy stanąć oko w oko z kaczką.
“Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać…
…lecz na tym, aby patrzeć w tym samym kierunku.”
Utrwaliłam też ten piękny “papierowy” kwiat – magnolię. Cudne są te drzewa! Ich płatki są jak kartki bardzo wartościowej książki…
Na brzegu Wisły takie barki to codzienny widok (swoja drogą – fajnie by było, gdyby ktoś kiedyś nazwał jakąś łajbę moim imieniem :D) :
I przystań.W połowie trasy w sercu Krakowa zatrzymaliśmy się na obwarzanki i pyszną domową lemoniadę. Po tak długim odcinku drogi karafka została przez nas opróżniona natychmiastowo! Bardzo podobało mi się to sielankowe miejsce, gdzie większość gości leżała wyłożona na leżakach i celebrowała rozpoczęcie weekendu 🙂
Napisałam o zwykłym spacerze, aby przypomnieć Ci, że z pozoru małostki takie jak zwykłe chwile obcowania z przyrodą powodują u nas największą radość i rozwiewają depresyjny nastrój.

Dziękuję mężu, że mnie wyciągnąłeś, jestem teraz chętna nawet na wędkarskie przygody 😉

Skoro mamy z drugą połówką czy przyjaciółką wolny poranek, to czego nie można by było zjeść śniadania na polanie w lesie? Tam świeże bagietki z masłem popijane herbatą z termosu smakują na pewno dużo lepiej.

Gdy mamy kolejny wieczór spędzić we dwoje przed telewizorem, to może warto rozłożyć się na kocu i oglądać gwiazdy przy blasku tealightów delektując się ulubionym winem? A może masz możliwość oglądać w pobliżu lotniska lądowanie samolotów leżakując pod gołym niebem? Ja już mam takie plany:)

Jakie masz sposoby na “gorsze dni”?

I czy korzystasz z uroków swojej miejscowości?

pozdrawiam

 

Zapisz

Zapisz

Tags : fotorelacjaKrakówpomysły
Close