close
LIFESTYLE

10 rzeczy, bez których nie byłabym sobą

Są takie rzeczy, bez których wydaje się, że nie możemy wyjść z domu, nie możemy funkcjonować w pełni jako MY. To mogą być drobiazgi, a jednak bez nich byłoby inaczej, nie po naszemu. Chodź poznać bez czego ja nie byłabym sobą.

Nie chcę oczywiście pisać tu o oczywistościach, takich jak np. komórka, internet, kosmetyki bez których ciężko jest się obejść w życiu. Napiszę o rzeczach, o których uświadomiłam sobie, że dla innych mogą nie istnieć, dla mnie nie byłoby bez nich mojego światka. A o to one:

1. Słuchawki
…a w nich moja muzyka. Od dziecka słuchałam muzyki i zawsze miałam sprecyzowany gust muzyczny, także żaden ze mnie radiosłuchacz. Nie lubię samotnie podróżować bez słuchawek na uszach – gdy słyszę ulubione dźwięki kiwam głową, śmieję się do siebie i nie obchodzi mnie, że Pani z tramwaju dziwnie mierzy mnie wzrokiem. W szczególności mam upodobanie do piosenek, które z czymś mi się kojarzą – takie nigdy mi się nie nudzą. Muzyka daje mi szczęście i energię, przypomina dobre chwile i poprawia humor.

2. Herbata
Zawsze myślałam, że to bez kawy nie mogę żyć. W ciąży okazało  się, że kawa może dla mnie nie istnieć, a wręcz mnie od niej odpycha. Tego nie mogę powiedzieć o herbacie. Czarna, czerwona, rooibos, ziołowa, z sokiem malinowym, z miodem, z imbirem… Kombinuję niesamowicie, aby uzyskać jak najlepszy smak i delektować się wspaniałym aromatem. W tym miejscu pragnę podziękować Ali z bloga Z Alicją przez Wiedeń, która ostatnio rozpieszcza mnie i regularnie dostarcza najlepszej jakości herbaty ze słynnej wiedeńskiej herbaciarni Demmers Teehaus.
3. Zapachy
W każdej postaci. Perfumy, mgiełki zapachowe, balsamy perfumowane, woski, kadzidełka, olejki eteryczne, granulki do kominka… wszystko, co pięknie pachnie jest w moim kręgu zainteresowań. Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez spryskania się perfumami, które pasują do danego dnia. Uwielbiam też gdy po kąpieli moja skóra pięknie pachnie perfumowanym balsamem. W ciąży zapachy są dla mnie nieco bardziej intensywne, to też unikam mocnego okadzania mojego mieszkania, natomiast zazwyczaj w tle mojego wnętrza topi się aromatyczny wosk, świeca zapachowa czy olejek eteryczny.
4. Karty
Cały mój portfel wypełniony jest kartami. Debetowe, kredytowe, rabatowe, na punkty, na pieczątki… Być może to zboczenie zawodowe, ale przyzwyczaiłam się do płatności kartowych, tak, że często zapominam o gotówce. Nie chcę się tu rozwodzić na temat plusów transakcji kartą, bo planuję o tym osobny post, wspomnę więc jeszcze tylko o kartach na punkty i zniżkowych. Ziarnko do ziarnka i zbierze się… toster na grzanki – ostatnio wybrałam taki porządny ze słynnych pejbeków. Uzależniona więc jestem od kart wszelakich, bo lubię korzystać z okazji i stawiam na wygodę i ekonomiczność.
5. Kwiaty
Nie byłoby mojego salonu bez żywych kwiatów. Gdy policzyłam ile kwiatów mam w jednym pomieszczeniu to sama siebie zaskoczyłam. Z 19 doniczek potrafiłam je jednak ograniczyć tylko do 17 (papryczki z krzaka obcięłam do wysuszenia, a palmę, którą przywieźliśmy z Chorwacji musiałam wyrzucić, bo nie zaaklimatyzowała się). Uwielbiam też kwiaty cięte – wazon z nimi postawiony na stole wnosi świeżość i energię do całego domu.
6. Aparat
Bo bez niego nie byłoby tego bloga. Od urodzenia towarzyszyły mi zdjęcia – najpierw robiono tysiące zdjęć mi, teraz robię je ja. Staram się uwieczniać wszystkie bliskie mojemu sercu momenty, to też fotografuję każdą uroczystość, każdy tydzień mojej ciąży, wszystkie urocze zjawiska, których wdzięk można utrwalić tylko na zdjęciu.
5. Gumy do żucia
Jestem nałogowym gumożujem. Nie potrafiłam się oprzeć żuciu gumy nawet na egzaminach na studiach (gdy nadchodziła moja kolej dyskretnie chomikowałam ją w policzkach). Moje ulubione gumy to miętowe, duża frajda jest również z balonowymi, a ostatnio udało mi się zakupić kultowe gumy Turbo 🙂 Gdy okazuje się, że w torebce nie mam gum, to dla mnie prawie tak, jakbym zapomniała portfela czy telefonu.
7. Kolczyki
Te srebrne, złote, ale i niesrebrne i niezłote. Wkrętki, wiszące… przeróżne. Uwielbiam nosić kolczyki. Szczególny sentyment mam do tych które dostałam od mojego męża oraz do tych, które były wykonane ręcznie. Kocham tworzyć kolczyki z modeliny, które są zawsze niepowtarzalne i do których wkładam dużo serca. Kolczyki to dla mnie najważniejszy dodatek do ubioru.
9. Ciepłe kapcie i skarpety
Oczywiście gdy nie ma upałów… ale zimą, jesienią… no i wiosną – TAAAK! 🙂 Jestem okropnym zmarzluchem, nie bez powodu – problemy z tarczycą czynią mnie lodowatokończyniastą. Ocieplane kapcioszki i grube skarpetki ratują więc moje zmarznięte stopy każdego dnia przez większość część roku. Moi bohaterowie!
10. Czekolada
Wiele razy próbowałam. Nie jeść w ogóle, jeść tylko po jednej kostce. Tak się nie da żyć! Czekolada jest i będzie moją słodką chwilą, pogrążeniem się w marzeniach, zastrzykiem endorfin, rajem dla podniebienia 🙂 To takie proste, a takie genialne!

Pokrótce opowiedziałam Ci o moich niezbędnikach. A jak to wygląda u Ciebie?

Zapisz

Zapisz

Tags : czekoladaherbatakolczykikolczyki z modelinykwiatylifestylemuzykaprywatniezapachy
Close