close
LIFESTYLEURODA

Dlaczego już nigdy nic nie kupię w Glam Shopie i czemu tak lubię biszkopty?

Dziś oprócz recenzji cieni do powiek z Glam Shopu będzie o przygodach konsumenckich, czyli klient „nasz pan” czy zwykły szeregowy?

Skuszona prezentacja na YT i ogólnym boomem na produkty z Glam Shop postanowiłam zakupić kilka cieni z kolekcji Hani Knopińskiej.

I jakie są moje wrażenia?

Mają ładną kolorystykę (no tak – to mnie na nie nakręciło), odcienie które zamówiłam to duochromy, czyli są bajerancko mieniące się na dwa kolory w różnym świetle. I z plusów to by było na tyle.

P1080274

W momencie kiedy zdecydowałam się na zakup, większość kolorów była niedostępna. Napisałam zapytanie do sklepu kiedy się spodziewać uzupełnienia magazynów. Podano mi konkretną datę. Niestety danego dnia, kilka dni później, ba, dwa tygodnie później brakujących cieni nadal nie było. Ponownie skontaktowałam się z obsługą sklepu i otrzymałam wiadomość, że braki uzupełnione zostaną tego i tego dnia – kolejna odległa data. Jeszcze kilka dni po wyznaczonym terminie zerkałam na stronę, cieni długo jeszcze nie było, aż w końcu na fan page’u Glam Shopu pojawiła się wyczekana przez wiele dziewczyn informacja o wielkiej dostawie. W tym samym wpisie obiecano również, że wszystkie zamówienia złożone w tym danym dniu zostaną wysłane w poniedziałek. Cienie wcale nie były wysłane w poniedziałek, ani nawet we wtorek. I to nie tylko do mnie. Po wysłaniu zapytania kiedy w końcu otrzymam towar, odpisano mi obcesowo, że regulamin przewiduje 14 dni na wysyłkę!

Boziu! Żyjemy w czasach gdzie Klient to postać na wagę złota, a nie petent czekający w kolejce! Tym bardziej gdy ktoś podpisuje się pod swoim sklepem imieniem i nazwiskiem. A do tego ciągle widziałam w tym sklepie jakieś niedopatrzenia: a to nie nalicza się darmowa dostawa, a to „z przyczyn technicznych”, a to „wkradł się chochlik” (tak brzmiały ich tłumaczenia na ich fan page’u).

P1080273

Dla chcącego nic trudnego

Inna sytuacja. Po porodzie dostałam obsesji jedzenia biszkoptów (tych podłużnych, naturalnych) i kupowałam je tonami, biorąc hurtowo. Kiedyś niestety zdarzyła mi się felerna partia, bo biszkopty były lekko spalone, co przekładało się niestety na smak. A kupiłam wtedy 3 paczki. Napisałam o tej sytuacji do fabryki Dr Gurgul, ciekawa ich reakcji (jak byłam małą dziewczynką to zawsze się zastanawiałam po co np. na jogurcie jest numer na infolinię. No, a po to!). Grzecznie przeproszono mnie i poproszono o numer partii felernych ciastek i o adres. Bardzo pozytywne zaskoczenie miałam w momencie, gdy niespodziewanie przybyło do mnie olbrzymie pudło pełne paczek biszkoptów, okraszonych firmowymi smyczkami i długopisami 😀 Patrzcie jak fajnie, to się nazywa dbałość o klienta!

P1080281

O Glam Shopie raz jeszcze

Wracając do cieni – zawiodła nie tylko obsługa sklepu. Cienie są zwyczajnie słabe pod kątem pigmentacji i struktury (mocno się sypią). Trzeba się naprodukować, żeby uzyskać pożądany efekt – jeśli już ich używam to tylko kombinując na mokro, bo na sucho zupełnie nie spełniają moich oczekiwań, zachowują się jak chiński bubel. Cień nie ma opakowania, bo przeznaczony jest jedynie do palety magnetycznej.

Ostatnio pojawiły się nowe kolory i to już całkowicie utwierdziło mnie w tym, żeby już nigdy tam nie robić zakupów. Po obejrzeniu prezentacji na YT doszłam do wniosku, że przydałyby mi się góra dwa odcienie, oczywiście gdyby w ogóle zadowoliła mnie jakość poprzednich, a tak nie było. Duże rozczarowanie.

Za to biszkopty nadal kupuję. Są pyszne 🙂

A Ty jakie masz ciekawe doświadczenia zakupowe?

pozdrawiam

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Tags : biszkoptycienie do powiekGlam Shop
  • Natalia

    Ktoś tu jest wyjątkowo płodny 😛 Cienie są delikatnie mówiąc słabe, a obsługa sklepu. Masakra ;/

  • Dobre porównanie dwóch skrajnych stylów podejścia do klienta… aż jestem w szoku, że są jeszcze firmy, które nie przywiązują do tego wagi. Chyba sami sobie strzelili w stopę 🙂

Close