close
MAMA I DZIECKONA ZDROWIE

Dieta matki karmiącej, czyli groch z kapustą

A myślałam, że to już takie oczywiste, jaka powinna ta „dieta” być. Jednak okazuje się, że niezupełnie. Ciągle temat wraca, ciągle spotykam się z opowieściami o kolkach po bigosiku, całonocnym płaczu po grochowej i uwagami typu:  „Podkurcza nóżki? Na pewno coś zjadłaś!”. A więc co z tą kapustą? Czy matce karmiącej może się przydać jedynie do obkładania piersi?

A więc Matko – Twoje dziecko nie będzie się zwijało w torturach gdy „bezkarnie” pożresz zupę fasolową czy grzybową. Nie. Bo MLEKO TWORZY SIĘ Z KRWI I LIMFY, a nie z treści żołądkowej.

cabbage-1078163_1920

Eureka! Krew po oranżadzie nie robi się gazowana

Jak wzdęcie ma się przedostać do organizmu karmionego piersią dziecka, skoro bąbelki z jelita matki nie przechodzą nawet do jej krwiobiegu? Spokojnie więc, nie masz co się obawiać po zjedzeniu potraw powszechnie uznawanych jako wzdymające. Po zjedzonej przez Ciebie czekoladzie bobas nie będzie miał zatwardzenia. Gazowanych kolorowych płynów należy unikać nie dlatego, że dziecko będzie bolał brzuszek, a dlatego, że są po prostu niezdrowe. To samo jest z żywnością wysokoprzetworzoną, fast foodami itd.

StockSnap_F8B73CPSBK

Absurdalne jest unikanie jakże wartościowych warzyw czy owoców w postaci surowej. Dylematy i wyrzeczenia przy wigilijnym stole również są nieuzasadnione. Dziecko ma kolki z powodu niedojrzałości układu pokarmowego, a nie od tego co mama zje na obiad.

Córka koleżanki nie miała kolek, bo ta była na „diecie matki karmiącej”? Przypadek. U jednych maluchów system trawienny jest bardziej dojrzały, u innych mniej. Należałoby więc szczególnie zwrócić na to uwagę przy początkach rozszerzania diety, bo nagminne jest zbyt wczesne wprowadzanie posiłków innych niż mleko. A wtedy wiele mam zapomina już o niedawnych kolkach i niedojrzałych jelitkach, co może skutkować problemami w późniejszym życiu.

Ale Jasia tak wysypało po truskawkach…

No pewnie że możliwe. Bo krew transportuje alergeny (nie gazy, alergeny 🙂 ). A truskawka jest często alergizująca. Tak jak orzechy, jajka, cytrusy – długo by można wymieniać.

Pierwsze co to jak urodziłam syna w czerwcu to najadłam się truskawek. I co? I nic. Za to jak ostatnio dwukrotnie w odstępie około tygodnia zjadłam po kilka Rafaello, to dwukrotnie miał symptomy alergii, tak więc najprawdopodobniej jest uczulony na migdały. Nie ma jednak sensu eliminować alergenów „na zapas”! Gdybym miała jeść tylko ryż z marchewką i gotowane jabłka – „na wszelki wypadek”, to z pewnością niechybnie wpadłabym w depresje…

garlic-618400_1920
Czy czosnek odstrasza małego ssaka?

Otóż smak czosnku, cebuli, sera, chilli przechodzi do mleka mamy. Więcej Ci powiem: przechodził już do wód płodowych, które Twój Maluch sobie łykał. I jakże to niesamowita zaleta! Mleko ma więc za każdym razem inny smak, a dziecko tym samym od początku uczy się smaków i dzięki temu może być mu łatwiej jest później je zaakceptować.

„A to Pani pije kawę??? Ale to chyba rozpuszczalną!”

Dokładnie taki tekst usłyszałam od pielęgniarki, gdy po wypadku wylądowałam z Synkiem na oddziale chirurgii dziecięcej w krakowskim Prokocimiu. No tak, bo niby kawa rozpuszczalna nie ma kofeiny? Czy że jest zdrowsza? O co chodzi? To pokazuje jak niska jest świadomość o karmieniu mlekiem matki – nawet w środowisku medycznym. Ba, to pediatrzy nagminnie powielają mity na temat karmienia piersią (nie wspominając już o zaleceniach dotyczących rozszerzania diety). Kofeina trafia do krwi, ale to nie oznacza, że nie możesz pić kawy!

Tak więc droga Mamo, możesz sobie wypić kawę, bo przecież to ona podtrzymuje Cię teraz przy życiu po nieprzespanych nocach 😉 Dawka kofeiny jaką nie powinnaś przekraczać to 300 mg dziennie – czyli około 2-3 filiżanki kawy. Trzeba obserwować dziecko – po spożyciu przez matkę zbyt dużej ilości kofeiny mogą u niego pojawić się trudności ze snem oraz rozdrażnienie i niepokój. Kofeinę zawarta jest również w czekoladzie, herbacie, różnych napojach (yerba mate, pepsi itd.).

1qvf9DH

Mam mało pokarmu, bo mało piję

A nieprawda – masz za mało pokarmu, bo karmień piersią jest za mało (dokarmianie mlekiem modyfikowanym), zbyt gwałtownie rozszerzasz dziecku dietę, technika ssania jest zła lub pojawił się jeszcze inny problem, który warto skonsultować z certyfikowanym doradcą laktacyjnym. Ilość mleka jest bowiem zależna nie od ilości wypitych płynów, a od częstotliwości opróżniania piersi przez dziecko (w prawidłowy sposób).

O czym powinnaś pamiętać gdy karmisz piersią?

  • Dieta U KAŻDEGO powinna być przede wszystkim zbilansowana – tak, aby dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę wapnia, żelaza i innych substancji odżywczych. Tym bardziej, że dzielisz się nimi z dzieckiem.
  • To co jesz ma wpływ na jakość tłuszczu w produkowanym przez Ciebie mleku oraz ilość niektórych składników dla których ten tłuszcz jest przekaźnikiem, czyli witaminy D, A i E. Ważna więc jest odpowiednia proporcja kwasów tłuszczowych.
  • Zwiększa się Twoje zapotrzebowanie kalorii o ok. 500. Nie możesz chodzić niedożywiona, bo to spowoduje braki w Twoim organizmie i odbije się na Twoim samopoczuciu i zdrowiu.
  • Staraj się unikać tego, czego każdy człowiek powinien wystrzegać się w diecie, czyli tak zwanej ogólnie „chemii”, zbyt dużych ilości cukru (co nie oznacza, że nie możesz sobie pozwolić na czekoladę).
  • Niektóre „naturalne” produkty spożywcze nie są polecane podczas laktacji. Są to m.in. jagody goji – ich spożywanie może wpływać na zaburzenia krzepnięcia, skrzyp  – może działać toksycznie. Chmiel, ananas, mięta pieprzowa, szałwia (również ta hiszpańska czyli nasionach chia) – te mogą znacząco zmniejszać produkcję mleka. Nie ma jednoznacznych badań na temat wpływu wielu ziół, trzeba mieć to na uwadze.
  • Dużo płynów działa na korzyść dla Twojego organizmu, więc we ferworze codziennych zajęć nie zapomnij o przerwach na łyk wody i zawsze zaspokajaj swoje pragnienie.

Przenikają do mleka kofeina, alkohol, niektóre substancje smakowe i aromaty, wybrane substancje lecznicze, alergeny i czasem pojedyncze białka – stąd alergie pokarmowe u dzieci karmionych tylko piersią. Nie przenika do mleka niestrawiony błonnik czyli gazy.


A więc dzielna Mamo karmiąca – zjedz sobie bigosu, pomarańczy, ogórka kiszonego – na zdrowie!

pozdrawiam

Tags : dietakarmienie piersiąmleko matki
  • Świetny tekst! 🙂
    Certyfikat doradcy laktacyjnego powinien być Twój! 🙂

    • Chętnie bym taki zrobiła, to marzenie, jednak nie mam zawodu z branży medycznej, więc w takim wypadku to nie jest możliwe niestety :/

  • Natalia Pysz

    Rewelacja!! Podpisuje się wszystkim czym można! Dlaczego jest tak mało takich mądrych kobiet 🙁

    • Apricolla.pl

      Uświadamianie powinno się zacząć już w szpitalu, a już na tym etapie temat jest ubijany przez powielanie bzdur z przed wieków.

    • Uświadamianie powinno się zacząć już w szpitalu, a już na tym etapie temat jest ubijany przez powielanie bzdur z przed wieków.

  • Super tekst! Ale jak zobaczyłam yerba mate obok pepsi to zabolało mnie serduszko 😉

    • Apricolla.pl

      Kofeina to raczej ich jedyna cecha wspólna 😉

    • Kofeina to raczej ich jedyna cecha wspólna 😉

  • Oho, może mi się to kiedyś przyda 😉

  • BRAWO!! Doskonały artykuł. Karmienie w naszej rodzinie zostało zakończone jakieś 6 lat temu. Ale mogę potwierdzić każdą tezę z tego artykułu. Długo karmić, obserwować, notować i dopiero jak coś jest nie tak to reagować (SPOKOJNIE) Młode mamy mają tendencje do wyciągania skrajnych wniosków na podstawie ….(pełna dowolność) W naszym domu realizowany był scenariusz z artykułu. Reakcja otoczenia? Wiadoma. Ale jak nasze dzieci zupełnie bezproblemowo i bez komplikacji przebrnęły kilka lat, to okazało się że mamy poradnię. Wzięło się to z niczego na zasadzie jedna Pani drugiej Pani. Fakt był taki że bez wieczornej porady dzień był stracony.
    Jeszcze raz BRAWO!!! za artykuł.
    PS. Jako że zajmujemy się kawą to oczywiście 2/3 filiżanki na dobę mama wypijała. Oczywiście z ekspresu (parzona metodą dawną polską ma ogrom toksyn i jej proponuję nie polecać. Tu chodzi o czas parzenia ekspres do 30s a w szklance kawa tkwi i tkwi). I ten długi czas parzenia produkuje zdrowotny dramat dla pijącego.
    Pozdrawiam

    • Och, tak, doświadczenia z „doradcami” ma pewnie każda mama, ważny wtedy jest dystans i zdrowy rozsądek. Dzięki Piotrze za ciepłe słowa i za podzielenie się kawową wiedzą, zaszczepiłeś bakcyla do zgłębienia tematu 🙂

      • Wiedza to podstawa. A mi było bardzo miło, zwłaszcza że super się czytało. 🙂
        Pozdrawiam

  • Ilość głupot wtłaczanych nam na co dzień do głów jest porażająca…

    • Zdecydowanie to prawda, ważne, żeby później sprawdzać samemu i nie dać się zwieść 🙂

  • niestety, tak jak wspomniałaś wcześniej, w błąd wprowadzają nas (niestety) ludzie, którzy powinni wiedzieć coś więcej w tym temacie.

  • Sylwia Szewczyk

    Bardzo przydatny wpis! Dużo się dowiedziałam i na pewno wszystko przyda mi się w najbliższym czasie bo bardzo chcę karmić piersią swojego maluszka 🙂

    • Jeśli tylko CHCESZ, to na pewno to się uda 🙂

  • Ja to wszystko wiem, ale mam taki strach przed kapustą, że jej jeszcze nie jadłam (córka 7m). czosnek za to jem i truskawki i wiele innych rzeczy. Zjadłam nawet potrawkę z chilii i imbirem, ale tu już nie było tak wesoło;)

    • Czemu nie było wesoło? Spróbuj z kapustą, przecież pewnie niedługo już dzidzi będziesz dawać do spróbowania 🙂 Parzony korzeń imbiru piję czssto, nawet do zupy Synkowi dodaję 🙂

      • 3 dni placzu i wysypka:/

        • Skoro taka reakcja, to najpewniej alergia na jakiś składnik potrawy, ale to trzeba obserwować. Oby jak najmniej takich przygód :*

  • Cały czas mi się zdarza, gdy idę do kogoś w gości, że się dziwią, że jem wszystko 😉

    • U mnie jest dokładnie tak samo 🙂 Choć tą reakcję poprzedza szok, że w ogóle „jeszcze” karmię 😉

  • Barbara Gonet-Marlica

    Dobrze napisane 🙂 Takie mini kompendium dla każdej świeżo upieczonej mamy, która często kieruje się wskazówkami mamy i babci, i tym sposobem katuje przede wszystkim siebie!

    • Zgadza się, można się nabawić depresji przy stosowaniu się do niektórych „rad”.

Close