close
MAMA I DZIECKO

4 najlepsze rady jakie dostałam przed porodem

Natłok informacji o tym jak może wyglądać dzień urodzin mojego Syna i bombardowanie radami w ciąży były nieco przytłaczające. Każdy robił to w dobrej woli, jednak coraz to nowsze historie porodowe urastały do rangi horrorów. Były jednak na pierwszy rzut oka niepozorne porady, które uratowały mi życie.

Cel: nie zwariować

Od początku ciąży  starałam trzymać się faktu, że każdy poród jest inny, każda kobieta ma inny próg bólu i losy każdej na porodówce toczą się inaczej. Piękny scenariusz mogę sobie układać, a i tak wszystko na pewno będzie inaczej. Nadszedł jednak taki moment, jak pewnie w każdej ciąży przychodzi prędzej czy później – ogarnął mnie strach. „Co jak nie dam rady?”, „A jeśli coś pójdzie nie tak?”, „A jeśli nie zdążymy dojechać do szpitala?” (ta obawa akurat teraz mnie śmieszy 🙂 ). Historie o uduszeniu pępowiną i inne kończące się tragicznie spędzały mi sen z powiek. No tak, bo przecież o tych dobrych porodach rzadko się mówi. Oprócz opowieści były też rady. I niektóre z nich bardzo, ale to bardzo się przydały.

pexels-photo-69097.jpeg

1. Wyśpij się

Powiedziała mama. I miała świętą rację! A niestety akurat w dzień, w którym zaczął się mój poród, nie zrobiłam sobie popołudniowej drzemki. Nie wiedziałam, że czeka mnie niemal 5 dób bez snu. Tak, najgorsze co mogło być to zmęczenie i niespanie. Przed porodem na sen nie pozwalały skurcze, po porodzie wciąż wysoka adrenalina i ukierunkowanie myśli na opiekę nad maluszkiem. Miałam ochotę opuścić własne ciało lub zatrzymać czas, żeby móc zasnąć – a organizm nie współpracował. Ze zmęczenia w głowie sypały mi się styropianowe kulki, których nikt prócz mnie nie słyszał, w nocy miałam omamy. Ciężko opisać to uczucie i abyś go nigdy nie doznała: rób sobie dzienne drzemki przed terminem porodu.

2. Oddychaj głęboko

Banał nie? A ratuje życie. Głośne, głębokie oddychanie pomagało mi bardziej niż wszystkie inne sposoby na złagodzenie bólu porodowego razem wzięte. Kiedy rozrywa ból ciężko realizować wymyślne techniki relaksacyjne, najlepiej skupić się na tym, co robimy całe życie i jest dla nas najprostszą czynnością. Warto zapoznać się z tematem wcześniej i choć może „książkowa” nauka prawidłowego oddychania dla niektórych kobiet niewiele ma wspólnego z rzeczywistymi możliwościami przy rodzeniu, to jednak nie zaszkodzi wypróbować teorię wcześniej. Skupianie się na oddychaniu automatycznie oznacza mniejsze koncentrowanie się na samym bólu, rozluźnia, a to wszystko może przyspieszyć poród. Dodatkowo głębokie oddychanie powoduje lepsze dotlenienie organizmu dziecka. Wstrzymywanie oddechu pogłębia ból podczas skurczy i potęguje negatywne doznania. Powiesz: oddychałam wzorowo, a i tak poród był straszny. No tak, nikt nie powiedział, że będzie lekko (kichniesz i dziecko już będzie na świecie – jak w filmie) 😉

0663c55266-p193pu2ch41fa91vacbq8gtr1vkl5WTE_11172_CROP_R

3. Słuchaj położnej

Radziła przyjaciółka. I choć niektóre polecenia położnej w ostatniej fazie porodu wydawały mi się niemożliwe do zrealizowania, jak tylko się skupiłam i w końcu udało mi się je wykonać, okazywało się, że miała rację. Była cudowna – dopingowała mnie i wspierała, ale też umiała sprowadzić na ziemię i dawała kopniaka kiedy trzeba. Najważniejsze było jednak, że ciągle MÓWIŁA. Mówiła do mnie i to podtrzymywało moją świadomość. Słuchałam, skupiałam się i działałam według jej wskazówek. To klucz do udanego finału.

4. Nie zgadzaj się na dopajanie dziecka

To już nie poród – fakt. Ale tuż po ciężko jest myśleć, podejmować decyzje – potworne zmęczenie daje o sobie znać. Z tą jednak myślą szłam rodzić – jeśli chcę karmić piersią, nie będę podawać mleka modyfikowanego, z obawy na niepowodzenie w pobudzeniu laktacji. Nie mam nic do mam które z różnych względów decydują się na dopajanie – ja jednak chciałam tego uniknąć za wszelką cenę.

Sytuacja  zaczęła robić się nieciekawa, kiedy mój plan laktacyjny nie szedł tak jak się tego spodziewałam i położne zaczęły mi wmawiać, że dziecko się nie najada i trzeba podać butlę, bo inaczej dziecko straci za dużo na wadze. Nie chcąc jednak brnąć w to błędne koło (i początek końca, bo mniej ssania przez dziecko to mniejsza produkcja mleka, jasna sprawa) nie zgodziłam się. Jedna butla nie zaszkodzi? Może nie, ale często na jednej się nie kończy. Na szczęście mimo straszenia mnie syn wcale nie stracił na wadzę więcej, niż przewidują normy, a laktację udało się w końcu rozkręcić. Koniec końców: Szkrabel jedząc tylko mleko z piersi w pierwszy miesiącu swojego życia przybrał 1700 g! Zdaję sobie sprawę z tego, że każda historia jest inna, jednak cieszę się, że w naszej sytuacji byłam w tym temacie konsekwentna.

pexels-photo-185934.jpeg

Ile porodów, tyle historii, ile kobiet, tyle rad. Grunt, żeby nie popaść w przedporodową paranoję i jakkolwiek to nie brzmi – trzeba zachować spokój. Racjonalne podejście w tym wypadku może być kluczem do sukcesu. Wszak poród trwa około jeden dzień i koniec! Jaki piękny koniec 🙂

pozdrawiam

——————————————————————————————————————————-

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Tags : ciążadzieckolaktacjamacierzyństwomamaporód
  • Chrupa

    Szkoda, że nie mogłam żadnego wykorzystać 🙁

Close